Zarzuty dla Leszka K. Prokuratura chce zatrzymać dziennikarza
Wobec podejrzanego skierowano do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – donosi Radio Wnet, które jako pierwsze poinformowało o sprawie.
Leszek K. jest kojarzony z "medialną krucjatą", którą prowadził wobec posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha. K. zarzucał politykowi przestępstwa popełnione wobec spółki Polnord i krytykował umorzenie śledztwa w tej sprawie.
Wobec dziennikarza skierowano wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania.
Sprawa Polnord i tajemniczej Rosjanki
Kilka tygodni temu media rozpisywały się o tajemniczej Rosjance i blisko milionie złotych, przelanym z raju podatkowego. Do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski i serwisu Money.pl.
Jak wynika z ich ustaleń, na kobietę założono w Liechtensteinie podmiot, przez który do spółki polityka Koalicji Obywatelskiej przelano blisko milion złotych. "Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych" – czytamy.
Z artykułu dowiadujemy się, że kwoty, które trafiały na konto kancelarii Giertycha pokrywają się z kwotami oraz datami przelewów ze środkami, które według prokuratury zostały nielegalnie wyprowadzone z firmy Polnord. Co ciekawe, powołany do życia podmiot w Liechtensteinie został postawiony w stan gotowości dokładnie 20 dni po tym, jak ostatni przelew trafił do kancelarii posła KO.
Dlaczego prokuratura umorzyła postępowanie wobec Giertycha?
W zeszłym roku Wirtualna Polska ujawniła uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa w sprawie udziału Romana Giertycha w aferze Polnordu. Według śledczych, mecenas miał nic nie wiedzieć o przestępczym procederze i wykonywać jedynie swoje adwokacie powinności. Tymczasem najbliższy jego współpracownik oraz klienci wciąż pozostają oskarżeni, mając te same zarzuty, z których oczyszczono obecnego posła KO.
Giertych był podejrzany o działanie na szkodę spółki i przywłaszczenie mienia wielkiej wartości w kwocie ponad 72 mln zł. Mecenas nie stawiał się w jednak prokuraturze, która chciała mu przedstawić zarzuty. "W ciągu zaledwie dwóch miesięcy lubelski prokurator Andrzej Markowski zmienił stanowisko o 180 stopni. Uznał, że Giertychowi zarzuty jednak się nie należą. Śledztwo w sprawie Polnordu od samego początku znajdowało się w zwierzchnim nadzorze służbowym Prokuratury Krajowej" – opisywała sprawę "Rzeczpospolita".